Attentats : pourquoi Rouen après Nice ?

Ce sont des villes de débauche.

La ville de Rouen et sa banlieue sont devenues ces dernières décennies un gigantesque lupanar pour Parisiens.

Les proxénètes parisiens auxquels j’avais affaire dans les années 1990 y avaient déjà des succursales.

C’est à Rouen qu’ont été recrutés une partie des assassins de l’ancien proxénète brestois Bernard Algret au mois de décembre 2005, un crime que j’ai déjà évoqué plusieurs fois, notamment du fait que le parrain et patron de bars à hôtesses nantais qui a été condamné comme l’organisateur de cet assassinat fut un compagnon de route d’Amedy Coulibaly à Fleury-Mérogis.



Julie Le Goïc tout d’un coup célèbre jusqu’en Italie et en Pologne !

Mais ce n’est peut-être pas aussi élogieux qu’elle l’aurait souhaité…

En Italie, on lui fait remarquer que les prêtres ne sont pas tous pédophiles.

C’est comme pour les mendiants : ils ne sont pas tous alcooliques.

C’est quand même terrible, ces gens qui voient toujours les autres à leur image…

Cette pauvre Pascale en a encore rajouté sur son blog hier : pathétique.

 

http://www.intelligonews.it/articoli/28-luglio-2016/47016/battuta-scandalosa-julie-le-go%C3%AFc-su-prete-sgozzato-dopo-liberation-i-counisti-perdono-il-pelo-ma-non-il-vizio

2°battuta scandalosa sul prete sgozzato via Twitter: i comunisti perdono il pelo ma non il vizio

 

28 luglio 2016 ore 17:20, Lucia BigozziFacebookTwitterGoogle Plus
Julie Le Goïc tout d'un coup célèbre jusqu'en Italie et en Pologne ! dans AC ! Brest
Publy dans Action Directe
 dans Attentats
 dans Calomnie
Di fronte a un sacerdote sgozzato da due ‘soldati’ dell’Isis e perfino già ‘schedati’ in Francia, c’è chi su Twitter proprio non ce la fa a tacere. Non fosse altro per la ‘pìetas’ che si deve sempre a chi muore, a maggior ragione se è un sacerdote che muore per mano di terroristi islamici e muore proprio perché sacerdote. In Francia la ‘twittata’ di una esponente politica della sinistra radicale, oltretutto eletta al Municipio di Brest, sta diventando un caso sui social network. Si tratta di Julie Le Goïc che si scaglia così sull’attacco a Rouen: “Tutto a un tratto, il prete morto diventa martire, in Paradiso avrà diritto a 70 ragazzini del coro?”. Non è l’ironia che spesso diventa la chiave di lettura della Rete, e non è neanche un punto di vista diverso: è solo inqualificabile cattivo gusto. Cosa c’entra il gioco gratuito e totalmente strumentale sugli scandali della pedofilia nella Chiesa con un anziano sacerdote che viene sgozzato mentre celebra la Messa da due soldati dell’Isis? O forse per la signora francese, della gauche oltre la gauche, tutti i preti sono pedofili? E perché da sostenitrice convinta dell’immigrazione a go-go non usa lo stesso metro di valutazione nei confronti dei due attentatori, giovani immigrati di terza generazione che si facevano di canne e forse non sono mai entrati in una moschea, oltretutto già schedati come potenziali elementi a un passo dalla radicalizzazione?
2°battuta scandalosa sul prete sgozzato via Twitter: i comunisti perdono il pelo ma non il vizio
Il tweet ha fatto il giro della Rete in pochi secondi e alle critiche che la Le Goic si è beccata, lei stessa ha replicato sostenendo che era solo una battuta, buttandola poi sulle offese ricevute per le sue affermazioni, al punto da definirsi vittima di presunte “minacce di morte”. Il sindaco di Brest, François Cuillandre non l’ha presa bene e a sua volta ha twittato così: “Julie Le Goic non è stata eletta nella maggioranza. All’opposto di tali frasi, il nostro pensiero va alle vittime e ai loro cari”. La consigliera di estrema sinistra non è la sola a ‘perdersi’ in ‘battute’ come le chiama lei, perché c’è un  giornalista di Libération, Alexandre Hervaud, che subito dopo l’attacco nella chiesa di Rouen ha scritto su Twitter: “Al fine di placare le tensioni fra le due comunità, spero che i due assalitori fossero due vecchi scout abusati dal prete”. Verrebbe da dire: i comunisti perdono il pelo ma non il vizio…

 

http://www.pch24.pl/lewicowy-humanizm-w-akcji–zabojstwo-francuskiego-kaplana-pobudzilo-przemysl-pogardy,45012,i.html

Lewicowy „humanizm” w akcji. Zabójstwo francuskiego kapłana pobudziło przemysł pogardy

 

Data publikacji: 2016-08-01 20:00
Data aktualizacji: 2016-08-02 09:57:00
Lewicowy „humanizm” w akcji. Zabójstwo francuskiego kapłana pobudziło przemysł pogardy

Julie Le Goic By Briand (Michel Briand) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

 

Francuscy politycy, dla których historia kraju zaczęła się, nie w roku 496 – roku chrztu króla Chlodwiga, ale w wieku XVIII i czasach francuskiej rewolucji to niemal cała lewicowa klasa polityczna tego kraju. Wiele o nich mówi ich aktywność zarówno w realnym, jak i wirtualnym świecie. To doskonały obraz stanu umysłu współczesnych „elit” Francji.

Lokalna lewicowa deputowana z Brestu (Bretania) Julie Le Goic, dała popis chamstwa, które w cywilizowanym kraju nie powinno być możliwe. Przy okazji mamy też próbkę lewicowego „humanizmu”, który nie wychodzi poza etykę Kalego z „Pustyni i w puszczy”.

Le Goic nie jest jedyna. Na „Twitterze” zaroiło się od lewackich pseudo-satyryków. Najpierw zrobiło się głośno o dziennikarzu Aleksandrze Hervaud, który przy okazji zamachów na Bataclan, Charlie Hebdo i Nicei pisał wiele na temat swoich emocji i potępiał „zły gust” tych, którzy pozwalali sobie np. na krytykę wcześniejszych zachowań satyryków z „Charlie Hebdo”. W przypadku mordu na kapłanie katolickim okazało się jednak, że okazja do niewybrednych żartów jest jak najlepsza.

Alexandre Hervaud napisał, że ma nadzieję, że „okaże się, iż zabójcami byli dawni skauci wykorzystywani seksualnie przez kapłana, co złagodziłoby napięcia pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami”. Pod naciskiem innych internautów wpis został wycofany, ale dziennikarz bronił swojego „prawa do… humoru”.

Podobnie było w przypadku Julie Le Goic, obecnie bezpartyjnej, deputowanej wybranej z list Europa-Ekologia-Zieloni. Poszła ona w tym samym kierunku pisząc dwie godziny po dokonaniu zamachu, że „ten ksiądz jako męczennik będzie uprawniony do obcowania w raju z 70 chórzystami”. Obrażanie ofiar zamachu okazuje się dozwolone, jeśli jest to katolicki kapłan. Pytana o ów wpis przez dziennikarzy Le Goic oświadczyła, że może to i kiepski żart, ale na Twitterze uchodzi (…)”.

Wyrażając pewną skruchę za umieszczenie „żartu” w sieci społecznościowej, deputowana dodała jednak, że „był to celny strzał, który pobudził faszo-sferę, a prawo do humoru jest niezbywalne”. Po tym incydencie, strony partii Zielonych w Bretanii zapełniły się krytyką Le Goic, a miejscowy oddział Frontu Narodowego wezwał deputowaną do złożenia mandatu. Le Goic swojego tweetu jednak nawet nie usunęła.

Radna Brestu zasłynęła już wcześniej kilkoma dość dziwnymi akcjami. W 2015 roku wsparła imama – salafitę i jego projekt budowy w mieście meczetu i szkoły islamskiej, przeciwko czemu protestowali okoliczni mieszkańcy. Wspierała także pomysł socjalistycznych władz Brestu, które zakazały w 2014 roku podawania dzieciom tzw. „galette  des rois”. Tradycyjnie migdałowe ciasto podawane jest po Bożym Narodzeniu i ma ukrytą w środku figurkę. Konsument – znalazca otrzymuje w nagrodę kartonową, złotą królewską koronę. Zwyczaj ten łączy się ze świętem Trzech Króli, ale od lat ma też wymiar ogólnokulturowy. Lewicowe władze Brestu uznały, że konotacje związane z serwowaniem „galette” są zbyt chrześcijańskie…

Podobnie było też w Breście z bożonarodzeniowymi szopkami. W tym samym mieście uzbrojona w „bejsbole” i zamaskowana grupa „antify” zaatakowała w 2013 roku legalną manifestację Frontu Narodowego. Policja dyskretnie zniknęła, nikogo nie zatrzymano, a radna Le Goic chwaliła się, że i ona „antifę” czynnie wspierała. Le Goic, rzecz jasna, była też zaangażowana w popieranie nielegalnych imigrantów i walkę z rasizmem. Jej stanowisko w sprawie morderstwa na proboszczu ze Saint-Etienne du Rouvray przestaje dziwić i wydaje się naturalną konsekwencją lewackiej głupoty.

Umieszczanie tego typu wpisów i bezkarność autorów mówią o współczesnej Francji więcej niż niejedna analiza socjologiczna. Politycy, dla których historia kraju zaczęła się nie w roku 596 – roku chrztu króla Chlodwiga, ale w wieku XVIII i czasach francuskiej rewolucji, to niemal cała lewicowa klasa polityczna tego kraju, choć Le Goic wyszła tu przed szereg i w tym akurat przypadku większość polityków lewicy się od niej odcięła.

Bogdan Dobosz



En juin 2015, Julie Le Goïc rendait au maire de Brest sa délégation d’adjointe à la santé

 

Brest « Dérive droitière » : Julie Le Goïc quitte… par Letelegramme
 

Elle s’en est expliquée publiquement lors d’une conférence de presse donnée le mardi 30 juin 2015.

Elle évoquait un premier motif relevant de ses prétendues convictions écologistes, dont nous avons déjà vu qu’elles n’ont jamais été réelles.

C’est le seul qui fut commenté auprès des journalistes par le président du groupe de la majorité municipale, avec des arguments qu’il nous est aussi difficile d’apprécier que les siens, vu que l’un et l’autre ne parlent pas exactement des mêmes choses.

On en retient qu’il conteste les siens et laisse entendre qu’elle est de mauvaise foi et ment effrontément.

Rien de bien nouveau chez nos « amis » de l’extrême-gauche brestoise, donc : le mensonge a toujours fait partie de toutes leurs stratégies, ils en font même une arme de premier choix en expliquant à leurs ouailles qu’ils y sont obligés pour discréditer leurs adversaires, n’ayant rien de plus sérieux à leur opposer, ceux-ci étant toujours plus forts, et qu’ils sont aussi bien obligés de mentir au peuple s’ils veulent un jour réussir à lui imposer un régime communiste de type soviétique qu’il a toujours massivement rejeté.

On croit donc volontiers qu’elle ment.

Et comme de toute façon l’on sait bien que ses convictions écologistes n’ont toujours été que prétextes ou couverture, on ne s’y attarde pas davantage.

Le second motif évoqué est un arrêté municipal anti-alcool qualifié d’arrêté « anti-mendicité qui ne dit pas son nom ». Il serait dicté par les convictions humanistes de la dame.

Alors là, on hésite entre éclat de rire et gros coup de colère.

M’enfin Josette – parce que c’est bien elle qui a encore dicté ces inepties – il faudrait quand même un jour cesser de voir les autres à ton image !

Les mendiants ne sont pas tous des alcooliques à la recherche des sommes d’argent qui leur manquent pour s’adonner à leur addiction.

Encore une fois tu insultes tous les chômeurs, précaires et exclus qui peuvent en être réduits à la mendicité pour survivre.

Par ailleurs, l’arrêté anti-alcool ne vise pas seulement ces alcooliques sous tutelle dont l’argent de poche est volontairement limité par les tuteurs pour préserver l’état de santé et que l’on retrouve parfois à mendier sur la voie publique pour pouvoir s’alcooliser.

Il vise aussi des groupes de jeunes non mendiants qui se réunissent en divers endroits de la voie publique pour y consommer des bières ou d’autres alcools.

Le leur interdire est une bonne chose pour leur santé comme pour celles des autres riverains ou passants que leur alcoolisation met en danger.

A lire ou à relire (cliquer sur les images pour les agrandir et apprécier les textes) :

 

2010-06-30 LCR Brest- des singes et une guenon - Un petit coucou

 

2010-07-08 Septembre 2005- AC ! Brest vire sa trésorière - Un petit coucou

 

2011-10-22 A la LCR Brest, on aime bien le rouge ! - Un petit coucou

 

Josette Brenterch comme candidate pour l’extrême-gauche brestoise, ce ne fut pas un succès. Avec ses cheveux plats et sa gueule de tangon, elle faisait fuir l’électeur plus sûrement qu’une Ménigon des mauvais jours.

Julie Le Goïc a bien travaillé les cheveux, le sourire et le décolleté. Seulement voilà, on s’aperçoit bien vite que tout est faux, et pour ce qui est de la cervelle, il n’y a aucun changement, c’est toujours celle de Josette.

 

http://www.letelegramme.fr/finistere/brest/majorite-brestoise-julie-le-goic-claque-la-porte-01-07-2015-10688285.php

Majorité brestoise. Julie Le Goïc claque la porte

 

Publié le 01 juillet 2015
Modifié le 01 juillet 2015 à 07h56

 

Défection au sein de la majorité brestoise : dénonçant une « absence de concertation » et une « dérive droitière », l’écologiste Julie Le Goïc a rendu au maire sa délégation d’adjointe à la santé, à la suite des annonces qui ont suivi les Assises du commerce du 15 juin. Alain Masson, président du groupe majoritaire, regrette cette décision mais la relativise.

 

Le feu couvait depuis un moment dans les relations entre Julie Le Goïc et la direction de la majorité brestoise. Comme le démontraient quelques tweets récents, l’élue ne cherchait plus guère à dissimuler son malaise et ses désaccords avec la ligne politique de l’équipe Cuillandre et, plus globalement, avec celle d’un PS au rose bien trop délavé à son goût. Au dernier conseil municipal, son intervention virulente contre la loi sur le renseignement dernièrement adoptée par le Parlement semblait indiquer que le point de rupture était proche. Il a été franchi vendredi, lorsque l’adjointe à la santé a finalement rendu sa délégation au maire de Brest, ainsi que celle de conseillère déléguée aux « déplacements actifs » à Brest Métropole.

« Un arrêté anti-mendicité qui ne dit pas son nom ! »

Julie Le Goïc continuera à siéger au conseil municipal et au conseil de métropole, mais plus parmi les élus d’Europe Écologie-Les Verts. Elle devrait porter l’étiquette « Partage et Solidarité » et constituer la seule élue d’opposition de gauche de la majorité. Et la première du genre, depuis 26 ans que la ville est dirigée par les socialistes. Ce qui a mis le feu aux poudres ? « Les annonces qui ont suivi les Assises du commerce, explique-t-elle. Franchement, la gratuité du stationnement pour les voitures le samedi matin n’est pas très intelligente. Elle contredit 20 ans de messages en matière de lutte contre la pollution. Il aurait au moins fallu prendre des mesures équivalentes en faveur des transports en commun. Quant au futur arrêté municipal anti-alcool, c’est un arrêté anti-mendicité qui ne dit pas son nom ! ». Julie Le Goïc indique avoir rencontré à ce sujet, mercredi dernier, avec les quatre autres élus d’EE-LV, François Cuillandre et son bras droit Alain Masson, président du groupe de la majorité. « Pour Alain Masson, nous étions dans la  » sur-réaction  » par rapport à ces annonces qui n’ont fait l’objet d’aucune concertation préalable dans la majorité, ni de discussion ensuite. Impossible de rattacher les wagons, par rapport à mes valeurs écologistes et humanistes ».

Un choix de conviction

En tout cas, la flamboyante jeune femme qui, quoi que chacun puisse penser de ses positions sur le fond, a effectué un choix coûteux, en renonçant aussi, par conviction, aux indemnités qui allaient avec ses délégations. Les autres élus d’EE-LV ont « exprimé leur malaise » et « parlé d’une dérive droitière », explique-t-elle, mais sans aller jusqu’à quitter la majorité. « Je n’ai pas bien compris leur décision mais je suis persuadée que je ne resterai pas seule longtemps », pronostique Julie Le Goïc, qui souhaite dorénavant jouer un « rôle d’aiguillon à la gauche de la majorité ».

« Dommage »

De son côté, Alain Masson considère que « la décision de Julie Le Goïc est dommage. Elle apportait, dans l’équipe, une perception différente. Je pense qu’il y a aussi, derrière, des raisons d’ordre national. Contrairement à ce qu’elle dit, nous avons affirmé que nous étions prêts à des avancées en matière de mobilité, de transports collectifs, de plan piéton… Quant à la question de la concertation, nous avions réuni les élus de la majorité en séminaire le samedi, deux jours avant les Assises du commerce. Il n’était pas possible d’informer 60 personnes de ces décisions en leur demandant de les garder secrètes pendant 48 heures jusqu’à la clôture de ces Assises. Surtout à notre époque !… Je ne crois pas que d’autres élus feront la même chose qu’elle. Une élue d’opposition de gauche, ça peut apporter du nouveau, mais rester seule pendant quatre ans, ça ne va pas être facile pour elle… ». Quoi qu’il en soit, en attendant, la gauche de la gauche brestoise vient peut-être de trouver une personnalité d’envergure susceptible de jouer un rôle actif lors des municipales de 2020. Une échéance lointaine, certes, mais Julie Le Goïc n’écarte rien : « C’est à voir. On verra bien ce que l’avenir nous réserve… ».

 

http://www.ouest-france.fr/bretagne/brest-29200/brest-julie-le-goic-demissionne-de-son-poste-dadjointe-la-sante-3524453

Brest. Julie Le Goïc démissionne de son poste d’adjointe à la santé

 

Brest – Publié le 30/06/2015 à 15:49

  • Julie Le Goïc était adjointe depuis 2008.

    Julie Le Goïc était adjointe depuis 2008. | DR/Franck Bétermin

Elue depuis 2008, elle a remis sa démission à François Cuillandre. Elle n’a pas digéré les annonces faites lors des assises du commerce, mi-juin.

 

Depuis vendredi, Julie Le Goïc n’est plus adjointe à la santé à la Ville de Brest. Elle l’a annoncé, ce mardi, lors d’une conférence de presse. Elle justifie sa décision par l’annonce de la gratuité du stationnement en ville le samedi matin et celle de l’arrêté interdisant la consommation d’alcool en journée sur la voie publique.

Malgré sa démission, Julie Le Goïc reste élue au conseil municipal et au conseil métropolitain. En revanche, elle n’est plus membre du groupe Europe Écologie les Verts.



Saint-Etienne-du-Rouvray : les enquêteurs recherchent des complicités

Je rappelle ici que les cyberdélinquants de la bande du malade mental extrêmement dangereux Pascal Edouard Cyprien Luraghi, ce dernier en tête, fréquentent les sites les plus intéressants du darknet et s’attachent depuis des mois, dans leurs infectes propagandes quotidiennes sur le site Rue89, à l’affirmer totalement inoffensif.

Selon leurs dires, ne seraient « craignos » que les hébergeurs qui refusent de leur obéir lorsqu’ils exigent la suppression de contenus publics qui les chagrinent, quoique ceux-ci ne contreviennent en rien aux diverses législations en vigueur, tels par exemple mes propres écrits relatifs à ma vraie vie, en contradiction totale avec les leurs à mon sujet, ou mes publications de pièces attestant que je n’ai jamais eu aucun trouble psychiatrique ou que mes anciens bulletins scolaires étaient bien de nature à rendre Josette Brenterch folle de jalousie à mon égard dès cette époque, comme je l’avais expliqué dans quelques textes publiés en 2011 sur mon ancien blog « Un petit coucou » chez OverBlog, en réponse à ses campagnes de calomnies publiques à mon encontre.

Or, il est parfaitement établi que ces cyberdélinquants et leurs complices du NPA de Brest se sont bien synchronisés à l’attaque du 26 juillet 2016 à Saint-Etienne-du-Rouvray.

 

http://www.lemonde.fr/les-decodeurs/article/2016/08/01/saint-etienne-du-rouvray-qui-savait-quoi-sur-les-deux-terroristes-avant-l-attentat_4977087_4355770.html

Saint-Etienne-du-Rouvray : qui savait quoi sur les deux terroristes avant l’attentat ?

 

LE MONDE | 01.08.2016 à 14h39 • Mis à jour le 01.08.2016 à 15h09 | Par Adrien Sénécat

Y a-t-il eu des occasions manquées du côté des services de lutte contre le terrorisme en amont de l’attentat de Saint-Etienne-du-Rouvray (Seine-Maritime), mardi 26 juillet ? Dans un entretien au Monde le 29 juillet, Manuel Valls a reconnu « un échec » dans le suivi du parcours d’Adel Kermiche, interrogeant selon lui les pratiques des magistrats. L’itinéraire du deuxième tueur, Abdel-Malik Petitjean, pose quant à lui la question d’un possible manque d’échanges d’informations entre les différents services. Voici ce qui était connu des deux hommes avant l’attaque.

 

18 mars 2016 : Adel Kermiche est remis en liberté

Adel Kermiche a été mis en examen en mars 2015 pour « association de malfaiteurs en relation avec une entreprise terroriste » pour avoir tenté de rejoindre des groupes djihadistes en Syrie. Il est incarcéré deux mois plus tard après avoir tenté une nouvelle fois de partir pour le djihad.

En 2016, la juge chargée de son dossier estime qu’Adel Kermiche aurait « pris conscience de ses erreurs » et serait « déterminé à entamer des démarches d’insertion ». Elle décide donc de mettre fin à son incarcération. Le parquet juge son ordonnance « peu convaincante » et fait appel, mais la chambre de l’instruction ne le suit pas.

Le 18 mars, Adel Kermiche sort de prison sous contrôle judiciaire. Il est assigné à résidence chez ses parents et équipé d’un bracelet électronique. Selon les informations que nous avons pour l’heure, Adel Kermiche n’a pas attiré l’attention des services de renseignement entre cette date et le jour de l’attentat.

Lire aussi :   Saint-Etienne-du-Rouvray : pourquoi l’un des auteurs de l’attentat avait été remis en liberté

29 juin 2016 : Abdel-Malik Petitjean fiché « S »

Le deuxième auteur de l’attentat à l’église de Saint-Etienne-du-Rouvray était, semble-t-il, encore inconnu des services de renseignement en mai. Mais, au début de juin, il tente de se rendre en Syrie avec un autre homme, Jean-Philippe Steven J. L., déjà fiché « S ». Ce dernier est interpellé à Istanbul le 10 juin et renvoyé en France.

Abdel-Malik Petitjean regagne alors la Savoie, mais sa tentative de départ pour le djihad lui vaut une fiche « S » (pour « atteinte à la sûreté de l’Etat »), le 29 juin, par la direction générale de la sécurité intérieure (DGSI). Il rejoint ainsi les quelque 10 000 individus surveillés parmi la seule mouvance islamiste, sans devenir pour autant une cible prioritaire.

Lire aussi :   Terrorisme : qu’est-ce que la « fiche S » ?

22 juillet 2016 : un signalement sans nom

La semaine précédant l’attentat, les services de renseignement français reçoivent un renseignement étranger au sujet d’un terroriste à l’identité inconnue qui s’apprêterait à commettre un attentat en France. L’information se fonde sur une vidéo repérée sur la messagerie sécurisée Telegram. Il s’agit en fait d’Abdel-Malik Petitjean, ce que l’unité de coordination de la lutte antiterroriste (Uclat) ne savait pas à l’époque.

L’Uclat émet donc, le vendredi 22 juillet, une fiche de signalement avec la photo de cet homme à destination de l’ensemble des services de police. Cette fiche dit notamment que cet individu « serait prêt à participer un attentat sur le territoire national » :

« Il serait déjà présent en France et pourrait agir seul ou avec d’autres individus. La date, la cible et le modus operandi de ces actions sont pour l’heure inconnus. »

Les services de renseignement ne sont pas parvenus à faire le lien entre cette information et Abdel-Malik Petitjean, malgré son fichage un mois auparavant. Il n’y avait, semble-t-il, pas de photographie sur la fiche « S » de l’individu permettant de relier les deux signalements. Le décret de 2010, relatif au fichier des personnes recherchées, dit pourtant :

« Pour chaque personne inscrite dans le traitement, donnent lieu à enregistrement les données à caractère personnel et informations suivantes :

1) L’état civil (nom, prénom[s], date et lieu de naissance, filiation), l’alias, le sexe, la nationalité ;

2) Le signalement et la photographie ;

3) Les motifs de la recherche ;

4) La conduite à tenir en cas de découverte. »

La raison de l’absence de photographie sur la fiche n’est pas connue pour l’heure. Rien ne dit par ailleurs qu’une simple photographie aurait suffi à identifier le terroriste à partir de la vidéo. D’autant que les images présentes dans les fiches de renseignement ne font « pas l’objet d’un dispositif de reconnaissance faciale », selon le décret.

Lire aussi :   Saint-Etienne-du-Rouvray : le deuxième tueur identifié

Le visage d’Abdel-Malik Petitjean est également apparu dans une vidéo récupérée dans un téléphone lors d’une perquisition administrative chez un homme fiché « S » le 24 juillet. Le terroriste y prêtait allégeance à l’organisation Etat islamique. Mais là encore, aucun élément ne permettait d’identifier le djihadiste, deux jours avant son passage à l’acte.

 Adrien Sénécat
Journaliste aux Décodeurs

 

http://www.lemonde.fr/police-justice/article/2016/07/31/saint-etienne-du-rouvray-les-enqueteurs-s-interessent-a-d-eventuels-complices_4976814_1653578.html

Saint-Etienne-du-Rouvray : le cousin d’un des deux tueurs mis en examen

 

LE MONDE | 31.07.2016 à 19h38 • Mis à jour le 01.08.2016 à 11h18 | Par Soren Seelow

 

Une photo du prêtre Jacques Hamel, accrochée devant l’église de Saint-Etienne-du-Rouvray (Seine-Maritime), le 28 juillet.

 

L’enquête sur l’assassinat du père Jacques Hamel dans l’église de Saint-Etienne-du-Rouvray (Seine-Maritime), le 26 juillet, se concentre sur les conversations en ligne des deux terroristes et leurs éventuelles complicités.

 

C’est sur la messagerie sécurisée Telegram qu’Adel Kermiche et Abdel-Malik Petitjean, tous deux âgés de 19 ans, avaient annoncé chacun de leur côté leur volonté de passer à l’acte. C’est également sur cette application que les enquêteurs de la sous-direction antiterroriste (SDAT) ont trouvé la trace d’un premier contact direct entre les deux tueurs, le 22 juillet, quatre jours seulement avant l’attaque.

En exploitant le téléphone de Petitjean, les policiers ont découvert qu’il s’était ouvert, toujours via Telegram, de son projet terroriste à son cousin, Farid K., un Nancéen de 30 ans. Ce dernier a été mis en examen, dimanche 31 juillet, pour association de malfaiteurs terroriste criminelle. « Il apparaît en effet à ce stade des investigations que Farid K. (…) avait parfaitement connaissance, si ce n’est du lieu et du jour précis, de l’imminence d’un projet d’action violente de son cousin », précise le parquet de Paris dans un communiqué.

« Faire un truc de ouf »

Les deux terroristes ne faisaient pas mystère de leur volonté de commettre une attaque en France. Le 19 juillet, soit trois jours avant leur premier contact présumé, Adel Kermiche dévoilait ainsi ses intentions dans un groupe privé sur Telegram. « Si tu veux aller au Shâm [en Syrie] c’est assez compliqué vu que les frontières sont fermées. Autant attaquer ici, explique-t-il dans un message qu’a pu consulter L’Express. Tu prends un couteau, tu vas dans une église, tu fais un carnage, bim. Tu tranches deux ou trois têtes et c’est bon, c’est fini », ajoute-t-il en invitant ses auditeurs à l’imiter et « faire un truc de ouf ».

A la même période, vraisemblablement entre le 17 et le 20 juillet, son futur complice Abdel-Malik Petitjean tournait une vidéo dans laquelle, vêtu d’un t-shirt à rayures, il menaçait la France. Partagée dans un autre groupe privé sur Telegram, cette vidéo a été repérée par un service de renseignement étranger, et est à l’origine d’une fiche de signalement comportant sa photo diffusée le 22 juillet à l’ensemble des services de police.

Si le jeune homme était visé depuis le 29 juin par une fiche « S » pour avoir tenté de rejoindre la Syrie, les services ne disposaient visiblement d’aucune photo permettant de l’identifier sur cette vidéo avant qu’il ne passe à l’acte.

Lire sur Pixels :   Telegram, un outil de discussion prisé des djihadistes… mais pas seulement

Des échanges constants sur Telegram

L’enquête sur l’attentat de Saint-Etienne-du-Rouvray a donc permis, a posteriori, de trouver trace d’un premier contact direct sur Telegram entre les deux complices, le 22 juillet. C’est à compter de cette date que le projet se concrétise. Dès le lendemain, le téléphone d’Abdel-Malik Petitjean borne à Saint-Etienne-du-Rouvray. Le jeune homme, qui habite chez sa mère à Aix-les-Bains (Savoie), semble avoir décidé, en à peine 24 heures, de rejoindre son complice Adel Kermiche, assigné à résidence sous bracelet électronique chez ses parents.

Abdel-Malik Petitjean passe la première nuit chez Adel Kermiche, et les suivantes dans une tente, plantée dans le jardin de la maison, puis dans un parc de la commune. Les deux jeunes hommes continueront, durant ces quelques jours passés à Saint-Etienne-du-Rouvray, à échanger sur Telegram afin de mettre au point les détails de leur projet.

Le 25 juillet, veille de l’attaque, Adel Kermiche vante son projet terroriste auprès des membres de son groupe privé sur Telegram. Il promet « des gros trucs » à venir et demande à « tous ses frères et sœurs » qui le suivent de partager sa page privée. Moins d’une heure avant de faire irruption dans l’église, le 26 juillet, il envoie un dernier message à 8 h 30, invitant à « partager ce qui va suivre ».

Les soupçons d’un pilotage à distance

Les enquêteurs s’attachent désormais à comprendre comment les deux complices ont été mis en contact et s’ils ont été aidés par un tiers dans l’élaboration de leur projet. Ils soupçonnent qu’ils aient pu être inspirés, voire pilotés à distance par un complice.

Un membre de l’entourage d’Abdel-Malik Petitjean a été mis en examen dimanche, mais dans une procédure distincte : une information judiciaire ouverte il y a plus d’un an sur une filière djihadiste. Les policiers s’interrogent néanmoins sur son degré de connaissance du projet des deux tueurs, raison pour laquelle la date de son interpellation, le 27 juillet, semble avoir été avancée.

Ce candidat au djihad, Jean-Philippe Steven J. L., 20 ans, avait tenté de se rendre en Syrie avec Abdel-Malik Petitjean au début du mois de juin. Visé par une fiche « S », il avait été interpellé le 10 juin à Istanbul et renvoyé en France, un contretemps qui semble avoir incité Abdel-Malik Petitjean – qui n’était pas fiché à l’époque – à regagner la Savoie par ses propres moyens.

Les deux terroristes de Saint-Etienne-du-Rouvray avaient donc tous deux échoué dans leur projet de rejoindre la Syrie. Une frustration qu’ils ont semble-t-il dépassée en projetant un attentat sur le sol français, peut-être aiguillés par un tiers. Leur rencontre sur Internet leur aura fourni l’occasion de concrétiser en quelques jours leur projet macabre.

 

https://www.francebleu.fr/infos/faits-divers-justice/saint-etienne-du-rouvray-le-cousin-de-l-un-des-tueurs-mis-en-examen-d-autres-complices-eventuels-toujours-recherches-1470037273

Saint-Étienne-du-Rouvray : le cousin de l’un des tueurs mis en examen, des complices éventuels toujours recherchés

 

Par Julie Guesdon, France Bleu Normandie (Seine-Maritime – Eure), France Bleu Pays de Savoie et France Bleu lundi 1 août 2016 à 9:41

 

La police cherche toujours à découvrir par qui les deux tueurs sont entrés en contact.
La police cherche toujours à découvrir par qui les deux tueurs sont entrés en contact. © AFP – CHARLY TRIBALLEAU

Les connexions entre les deux tueurs s’éclaircissent légèrement, cinq jours après la mort du prêtre Jacques Hamel dans l’attaque de son église de Saint-Étienne-du-Rouvray. Le cousin de l’un des deux attaquants a été mis en examen ce dimanche : il était informé de l’imminence d’un attentat.

Cinq jours après l’attaque d’une église de Saint-Étienne-du-Rouvray, dans la banlieue de Rouen, les liens entre les deux tueurs s’éclaircissent. Pour l’heure, les enquêteurs se concentrent sur les connexions des djihadistes, après la mise en examen d’un cousin d’Abdel Malik Petitjean, vraisemblablement au courant du projet d’attentat de ce dernier.

Les deux tueurs mis en relation via une messagerie cryptée

Adel Kermiche et Abdel Malik Petitjean, qui vivaient à 700 kilomètres de distance, ont fait connaissance seulement quelques jours avant leur passage à l’acte via la messagerie cryptée Telegram. Petitjean s’est ensuite rendu le 23 juillet à Saint-Etienne-du-Rouvray et son téléphone a « borné » dans la commune jusqu’au 26, jour de l’attaque.

Des questions demeurent et l’enquête s’oriente maintenant pour déterminer qui est à l’origine de leur mise en relation sur Telegram, l’un des moyens de communication préférés des djihadistes de Daech, et si l’attaque a été commanditée par une tierce personne, depuis cette même application.

Les enquêteurs continuent à analyser les messages envoyés par les tueurs. « Décrypter le protocole de chiffrement prend du temps et ce travail est d’autant plus complexe qu’ils étaient en lien avec de nombreuses personnes sur ce réseau social », explique une source proche du dossier.

Les deux jeunes de 19 ans étaient des habitués de Telegram, qui revendique 100 millions d’utilisateurs dans le monde : Kermiche avait décrit par avance dans un message le mode opératoire de l’attaque du 26 juillet, mentionnant « un couteau » ainsi qu’ »une église » et Petitjean avait posté courant juillet une vidéo où il prêtait allégeance au groupe terroriste et faisait état d’un projet d’action violente contre la France.

Ce film sera retrouvé, lors d’une perquisition menée deux jours avant la prise d’otages, dans le téléphone d’un certain Omar C., 19 ans, mis en examen et écroué vendredi dans une enquête distincte. C’est aussi à partir de cette vidéo que l’Unité de coordination de la lutte antiterroriste avait diffusé le 22 juillet à plusieurs services de police et de gendarmerie la photo de Petitjean, avertissant que cet homme, dont l’identité était alors inconnue, était suspecté de préparer un attentat.

Un cousin de Petitjean au courant de « l’imminence » d’un attentat

Un cousin d’Abdel Malik Petitjean, Farid K., 30 ans, a été mis en examen dimanche et écroué. L’homme, né à Nancy, « avait parfaitement connaissance, si ce n’est du lieu et du jour précis, de l’imminence d’un projet d’action violente de son cousin », selon le parquet de Paris qui a ouvert une information judiciaire, confiée à des juges antiterroristes. « L’exploitation de son téléphone et de son ordinateur a révélé qu’il en savait bien plus que ce qu’il a voulu dire aux enquêteurs« , selon la source proche du dossier.

En revanche, la garde à vue d’un réfugié syrien, dont la photocopie du passeport avait été retrouvée chez Adel Kermiche, a été levée.

D’autres complices ?

Plusieurs personnes, dont le nom est apparu dans d’autres enquêtes, intéressent à des degrés divers les services chargés de l’enquête, notamment,  Jean-Philippe J., un Français de 20 ans signalé pour radicalisation. L’homme a été mis en examen dimanche dans le cadre d’une procédure ouverte sur une filière de candidats au djihad. Il s’était rendu en Turquie le 10 juin avec Petitjean avant d’être refoulé dès le lendemain à cause de sa fiche « S ». Petitjean, qui n’était pas signalé pour radicalisation à l’époque, était aussi rentré en France.

Un mineur de 17 ans, qui avait cherché à partir en Syrie avec Adel Kermiche en 2015, a été arrêté, avant l’attentat du 26 juillet, à Genève lors d’une seconde tentative, et remis à la France où il a été mis en examen et écroué. Rien ne montre à ce stade qu’il ait une quelconque implication dans les faits.

Quant à Adel Bouaoun, originaire comme Kermiche de Saint-Etienne-du-Rouvray, il est présenté comme le compagnon de radicalisation de ce dernier. Parti en 2015, alors âgé de 26 ans, rejoindre les rangs de l’EI en Syrie, les enquêteurs se demandent s’il pourrait avoir eu un rôle dans l’attentat. La garde à vue de son frère, âgé de 16 ans, a été levée. Pour autant ce dernier n’en a pas fini avec la justice, des documents de propagande jihadiste ayant été retrouvés dans son téléphone et son ordinateur.

Partager sur :

 

 

http://www.europe1.fr/societe/saint-etienne-du-rouvray-lenquete-se-penche-sur-les-complicites-2811592

Saint-Etienne-du-Rouvray : l’enquête se penche sur les complicités

 

15h05, le 01 août 2016, modifié à 16h38, le 01 août 2016
Saint-Etienne-du-Rouvray : l'enquête se penche sur les complicités
Les enquêteurs cherchent désormais à savoir si d’éventuels complices ont aidé les deux terroristes à entrer en contact.@ CHARLY TRIBALLEAU / AFP
 

Les enquêteurs cherchent à savoir comment les deux terroristes, qui ne se connaissaient pas quelques jours avant d’attaquer une église, sont entrés en relation. Le cousin de l’un d’eux a été mis en examen dimanche.

 

Un homme a été mis en examen dimanche et écroué dans le cadre de l’enquête sur l’attaque d’une église à Saint-Etienne-du-Rouvray, près de Rouen. Il s’agit du cousin de l’un des deux terroristes, qui était au courant de ce projet d’attentat. En effet, Abdel Malik P. s’en serait ouvert à ce parent via l’application de messagerie cryptée Telegram, cette même plateforme par laquelle il avait publié sa vidéo d’allégeance au groupe Etat Islamique, et via laquelle il avait fait connaissance de son futur complice, Adel K., quelques jours seulement avant de passer à l’acte.

Une banale contravention routière. Les deux terroristes ayant été abattus par la police il n’y a, à ce jour, qu’un seul mis en cause par la justice. En l’occurrence, ce cousin du plus jeune des deux assassins. Âgé de 30 ans et originaire de Nancy, le suspect n’était jusqu’à présent connu de la justice que pour une banale histoire de contravention routière, remontant à sept ans. Pourtant, l’homme savait « parfaitement » que quelque chose se tramait, selon les mots du procureur de Paris.

Mise en examen. Savait-il précisément qui était visé par l’attaque ? Quand et où son cousin passerait à l’action ? À ce stade, les policiers de l’antiterrorisme l’ignorent, mais le fait que cette homme sache quelque chose justifie, aux yeux du juge d’instruction, sa mise en examen pour « participation à une association de malfaiteurs en relation avec une entreprise terroriste criminelle ».

Telegram, cette application dans le collimateur de l’anti-terrorisme

Les deux terroristes vivaient à 700 kilomètres de distance, et ont fait connaissance seulement quelques jours avant leur passage à l’acte via la messagerie cryptée Telegram. Les enquêteurs, qui cherchent désormais à savoir si d’éventuels complices les ont aidé à entrer en contact, continuent à analyser les messages envoyés par les tueurs. « Décrypter le protocole de chiffrement prend du temps et ce travail est d’autant plus complexe qu’ils étaient en lien avec de nombreuses personnes sur ce réseau social », a expliqué à l’AFP une source proche du dossier.

Le principal réseau des terroristes. Telegram, qui revendique plus de 100 millions d’utilisateurs, a été lancée par deux russes en 2013. Plébiscitée pour sa confidentialité, l’application permet de crypter des messages de bout en bout, ou de programmer leur destruction.  Lors d’une audition rendue publique mi-juillet, le patron du renseignement intérieur Patrick Calvar avait indiqué que Telegram était « le principal réseau utilisé par les terroristes ». « Le chiffrement (cryptage) était une question majeure que seules des conventions internationales pourront régler », avait-il alors estimé.



L’écologie selon Julie Le Goïc…

Je ne suis pas la seule ni la première à avoir fait remarquer que son ancien engagement dans un parti écologiste n’était qu’opportuniste.

Elle a toujours été et reste membre du groupe trotskyste dirigé d’une main de fer dans un gant de crin par la grande criminelle Josette Brenterch.

Pour l’anecdote, je rappelle qu’au printemps 2005, alors que cette dernière tentait sans succès de me faire exclure de l’association AC ! Brest depuis déjà plusieurs mois, elle y avait ramené plusieurs de ses vieux amis tous à ses bottes, dont Michel Le Doaré, arrivé en fanfare en insultant tout le monde le mardi 3 mai 2005.

L’association ne faisait soi-disant plus rien depuis que j’y étais active, inspirant la plupart de ses nouvelles actions.

Il était là tout tonitruant pour nous remettre sur les bons rails, ceux de l’action, la seule, la vraie : brûler des pneus !

Une vraie marotte chez ces gens-là qui en crèvent aussi beaucoup lorsqu’ils s’attaquent à des personnes.

A se demander s’ils n’ont pas des actions chez Michelin…

 

http://www.letelegramme.fr/finistere/brest/pneus-brules-manifestants-et-forces-de-l-ordre-en-premiere-ligne-27-05-2016-11084484.php

Pneus brûlés. Manifestants et forces de l’ordre en première ligne

 

Publié le 27 mai 2016 à 13h19
Modifié le 27 mai 2016 à 13h23

Image surprenante que celle de Julie Le Goïc, conseillère municipale, qui, un temps, faisait partie du groupe Europe Écologie Les Verts, jetant des pneus pour alimenter le brasier devant le terminal pétrolier !

Image surprenante que celle de Julie Le Goïc, conseillère municipale, qui, un temps, faisait partie du groupe Europe Écologie Les Verts, jetant des pneus pour alimenter le brasier devant le terminal pétrolier !

 

« C’est une véritable violence faite à l’environnement et aux manifestants eux-mêmes, aux forces de l’ordre et aux riverains ! ». L’association de protection de l’homme et de l’environnement Robin des Bois, par la voix de son porte-parole Jacky Bonnemains, ne mâche pas ses mots face aux feux de palettes et, surtout, de pneus qui fleurissent aux quatre coins de la France depuis une semaine. « Autour de 500 tonnes de pneus sont partis en fumée, selon nos estimations, depuis huit jours en France ». L’impact environnemental et sanitaire est indéniable, si l’on considère qu’un kilo de pneu carbonisé libère dans l’atmosphère 2 g de benzène (cancérogène), 110 g de particules fines et 10 g de dioxyde de soufre, sans oublier les 7,8 % d’arsenic que l’on retrouve dans les cendres, selon l’association.

Arroseurs arrosés

Les personnes les plus impactées par ces feux de pneus sont, en première ligne, les manifestants eux-mêmes, en plus des forces de l’ordre, des riverains et des témoins immédiats de ces barrages.

« Cette manière d’exprimer son mécontentement et de vouloir attirer l’attention à soi est complètement dépassée, elle se retourne d’ailleurs complètement contre la santé des protagonistes », ajoute Jacky Bonnemains. En ces temps de tensions sociales, rares sont les organismes ou les associations qui osent dénoncer la pratique, également très prisée des agriculteurs en colère.



1...107108109110111...125

Le Club des Jeunes |
Collectif citoyen de Monfla... |
JCM Consultant |
Unblog.fr | Créer un blog | Annuaire | Signaler un abus | Hug Lo
| Reelnew
| coachingmeteo